niedziela, 13 grudnia 2015

3. Strach wszystko niszczy, infekuje

Oh, nie możesz słyszeć że płacze.
Zobaczyć, jak moje marzenia umierają
W tym miejscu którym stoisz,
Samotnie
Jest tutaj tak cicho,
I jest mi tak zimno
Ten dom dłużej nie pozostanie moim domem.
[ Ben Cocks - So Cold ]


Nasza matka została zamordowana dwanaście lat temu. Nazywała się Joanna Maciszewska. Odnaleziono ją rozszarpaną w lesie nieopodal domu, więc stwierdzono, że to być może wilki. Jednak rany były zadane pazurami, co je wykluczało. Ostatecznie miał zrobić to niedźwiedź i zamknięto sprawę. Ojciec jednak Christopher twierdził, że to był demon. Nikt mu oczywiście nie wierzył. Z rozpaczy wymyślał bzdury. Zaczynał się od nas odcinać. Co raz mniej zwracał uwagę na mnie i Sebastiana. Przestawał się opiekować, a byliśmy jeszcze małymi dziećmi. Było co raz gorzej. Raz wyszedł z domu po opał i nie wracał bardzo długo. Byłam dzieckiem przepełnionym lękiem po stracie matki. Poszłam do szopy w której składowaliśmy drewno... i tam go ujrzałam. Na belce przy suficie była przerzucona lina. Do tej pory pamiętam jego dyndające ciało. Przewrócony stołek, pręgę na szyi i pusty wzrok. Powiesił się. Bo nie mógł znieść straty ukochanej jak to napisał w liście, który zostawił. Wybiegłam z stamtąd i poszłam po brata. Nie krzyczałam, nie płakałam, nie bałam się. Czułam tylko przerażającą pustkę w sercu. Zrozumiałam, że mam tylko młodszego braciszka, którego muszę chronić. Nie mógł tego zobaczyć. Zabrałm go i poszłam do sąsiadki. Mieszkaliśmy na rozległej wsi, więc by tam dojść musieliśmy się przejść jakieś pół kilometra. Miałam wtedy osiem lat. Znała nas bardzo dobrze. Opowiedziałam jej o wszystkim. Zadzwoniła po policję, a my zostaliśmy u niej. Próbowała dokończyć wychowywanie nas, podchodziła do tego bardzo ostrożnie, nie za bardzo umiała się zajmować młodszymi. Ewa - bo tak miała na imię starała się być delikatna. Mimo wszystko nie było to łatwe. Zabraliśmy rzeczy ze starego mieszkania. Ja zabrałam ze sobą złotą obrączkę ojca, a Sebastianowi dałam matki. Sytuacja i zdarzenia przeszłości nakazywał mi szybciej dorosnąć. Stać się odpowiedzialną i dobrą siostrą, a także podopieczną. Chciałam być taką jak trzeba. Nie być ciężarem, a inną formą wsparcia. Pomagałam jak mogłam. Starałam się. Zdziwił was pewnie fakt, że starszego brata nie ma w tej historii. O Dawidzie dowiedziałam się dopiero niecałe dwa lata temu. On wylądował u jakiejś przyszywanej rodziny. Ukrywali przed nim nasze istnienie. Spisali nas na straty. Żywcem pochowali, by tylko został z nimi. Oprócz nas Dawid ma jeszcze przyszywane dwie siostry. Uciekł od nich by nas znaleźć i nie ma już z nimi kontaktu. Nasze pierwsze spotkanie nie było miłe, ale to wtedy gdy okazało prawdą okazało się że należy do rodziny Nightshade, zaczęliśmy współpracować. Poznawać się i dogadywać. Spotykaliśmy się regularnie i już podczas drugiego spotkania zauważyliśmy demony. To na zaniepokoiło. Zamieszkaliśmy razem w osobnym domu. Kolejnego dnia, już dostaliśmy Dary. Nie było to jednak ani trochę przyjemne. Co prawda miałam najgorzej, ale wiem, że oni też nie mieli lekko. Wszyscy odczuliśmy Strach i Ból. Trudno nam się było po tym pozbierać. Nie wiedzieliśmy co się dzieje. Z kolejnymi dniami, nie potrafiliśmy tego kontrolować. Zaczęliśmy nienawidzić tego czym się staliśmy i mocy. A jeśli kogoś zaatakujemy? Zranimy? Zabijemy? Zamienimy się w potwory, przez nieumiejętne korzystanie z tych klątw? Widziałam zmiany głównie w Dawidzie. Pochłaniał go Mrok. Z byle powodu jego oczy robiły się czarne, wystarczyło, że lekko się zdenerwował, albo coś mu się nie podobało. Raz wpadł w furię. Stawał się demonem. W pełni. Wtedy wkroczył Sebastian. Poprosił bym mu pomogła, że wie co można zrobić. Nie chcieliśmy stracić brata, którego dopiero zyskaliśmy. Ja postarałam się go osłabić, a młodszy poraził go prądem i wyzwolił jego serce oraz umysł światłem. Co prawda był nieprzytomny przez prawe tydzień, ale udało się. Był człowiekiem. Przerażenie przed mocą, zamieniał go w to co nie chciał. Bo widzicie... Strach wszystko niszczy, infekuje. Sprawia że robimy głupie rzeczy, mówimy to czego nie mamy na myśli. A jeśli na dodatek idzie w parze z Darem... Możesz być pewny że, każdy lęk zostanie wystawiony przeciwko tobie. Jedyny sposób to pokonanie go i zapanowanie nad nim. Uczynienie go posłusznym. Wszystko co pochodzi z Gehenny: chowańce, moce, pomniejsze demony, komuś służą. Potrzebują przywódcy. Kogoś kto udowodni, że jest godzien być jego panem. Wtedy dopiero to zrozumieliśmy i staraliśmy się oswoić, zamiast odrzucać. Powoli zaczęliśmy to rozumieć. Trenowaliśmy i uczyliśmy się od siebie. Podróżowaliśmy i przyglądaliśmy się takim jak wy i ludziom. Wymyślaliśmy własne techniki i z książek. Czerpaliśmy informacje ze wszystkiego. By wyżyć, braliśmy udział w nielegalnych wyścigach motorów. Dużo kasy, a nie trzeba się wysilać gdy ma się dobry sprzęt. Nigdy nie złapała nas policja, byliśmy dla nich za szybcy, a i często ukryci w cieniu. Często zmienialiśmy miejsce zamieszkania. No a tutaj trafiliśmy przypadkiem. Mieliśmy się szybko zmyć, ale te demony nam przeszkodziły. Zblokowało nas. I zjawiliście się wy. Egzorcyści. Nie baliśmy się śmierci, ale wszyscy wiemy, że są rzeczy gorsze od niej. Chcieliśmy wam uciec. Nie udało się i jesteśmy tutaj. Koniec historii.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz