niedziela, 13 grudnia 2015

2. Wybrał nas na cel...

To sekretna strona mnie.
Której nigdy nie pozwolę Ci zobaczyć.
Trzymam ją na uwięzi, ale nie mogę
jej kontrolować.
Więc trzymaj się ode mnie z daleka,
ta bestia jest brzydka.
Czuję wściekłość, i nie mogę jej
powstrzymać.

[ Skillet - Monster ]


__Izabela__
Już zwarta i gotowa, tachałam podręczniki na dół. Dawid i Sebastian szli za mną. Rzuciłam je z impetem na stół. Zobaczyłam jakie mamy przedmioty i się załamałam.
- Co mnie nie zabije, to niech lepiej ucieka. - wymruczałam cicho, układając książki na stole.
Wzięłam te, które były najbardziej interesujące moim zdaniem i zaczęłam czytać. Oni też sobie coś wybrali.
- Po dwa rozdziały?
Skinęłam głową. Starałam się zrozumieć tekst i cokolwiek zapamiętać. Modliłam się w duchu, by mi się to wszystko nie pomieszało. Po dwóch godzinach wiedziałam, już co tak naprawdę chodzi w egzorcyzmach i od czego tak naprawdę robią egzorcyści. Miałam dość.
- Tyle teorii... aż mnie dobija. Odwalają więcej roboty niż się zdaje. - stwierdziłam odkładając kolejną książkę.
- No dobra, ale skoro trzeba mieć piekielną ranę aby widzieć demony. To jak to jest, że my je widzieliśmy trzy dni przed dostaniem daru? - zapytał Seba.
Jak zwykle trafił pytaniem w dziesiątkę.
- Gdyż, ponieważ, mój drogi młodszy braciszku to owy demon pierwszy zainteresował się nami. Wybrały nas jako swój cel, tak samo jak ten anioł.
Dawid uderzył czołem o blat.
- Pamiętacie ten dzień? Siódmy maja. Uciekłem wtedy od opiekunki, by was odnaleźć. Ósmego trafiłem, ty przywiązałaś mnie do krzesła strasząc wszystkim czym się dało. Od powieszenia po więzienie. Cholernie trudno było przekonać cię o naszym pokrewieństwie.
Z tonu jego głosu można było wywnioskować, że zatapia się we wspomnieniach.
- No wiesz... nie na co dzień jakiś chłopak wpada ci do mieszkania i oznajmia, że jest twoim zaginionym bratem. Co miałam zrobić?
Zachichotał.
- Wpada? Może mi jeszcze powiesz że na gangstera? Wyważyłem drzwi wrzeszcząc wniebogłosy twoje imię?
Udzielił się dobry humor. Na ustach pojawił sę szeroki uśmiech.
- No pewnie! Jeszcze groziłeś, że jak nie wyjdę z ukrycia to podpalisz dom.
Zaczęli się śmiać.
- A ty jako dobra siostrzyczka martwiąca się o młodszego braciszka, chiałaś się poddać... - wtrącił Bastek.
- Dopóki w polu widzenia nie znalazła się patelnia... - mój uśmiech zmienił się w złowieszczy.
- I sznur od prania... - dokończył młodszy tajemniczo.
- Nie zapominając o krześle... - dodał Daw, unosząc głowę.
Sztuczna powaga została zastąpiona przez śmiech. W wejściu oparty o framugę pojawił się Yukio. Kąciki jego ust wygięły się lekko do góry. Pomachaliśmy w jego stronę. Niemożliwe, że był ode mnie młodszy o rok. Zachowywał się jakby miał już osiemnastkę na karku jak nie więcej. Wzięłam ostatni łyk herbaty, zebrałam wszystkie kubki i oddałam chochlikowi z podziękowaniem.
- Zbieramy się chłopcy! Odnieście książki do mojego pokoju. Plisss.
- Jasne Izuś.
Podzielili się stertą po połowie i wyszli. Skoro ja przyniosłam, to oni mogą wynieść nie?
- Zwarta i gotowa? - zapytał okularnik.
Podeszłam do stołu i oparłam się o niego, nie obarczając go jednak swoim ciężarem.
- Zawsze i wszędzie. Mam już dość gimnastyki umysłowej, teraz trzeba zadbać o gimnastykę fizyczną. - odparłam z uśmiechem.
 Ze schodów usłyszałam urywek rozmowy chłopaków i w tym głos Rina.
- Myślisz...?
- Nie będzie miała nic przeciwko...
Zmarszczyłam brwi.
- Ja was słyszę! Na co powinnam się zgodzić?!
Po chwili pojawili za okularnikiem.
- Rin idzie z nami.
Prychnęłam z niedowierzaniem.
- Bezsensowna oczywistość. Dobra, szefie prowadź.
Przy drugim zdaniu wskazałam na opiekuna. Ruszyliśmy za nim jak posłuszne stadko. Ja to mam skojarzenia... Z resztą nie ważne. Kluczem przeszliśmy do mrocznego, naznaczonego witrażami korytarza.
- W tych salach odbywają się zajęcia dla egzorcystów. Sala do której was prowadzę jest nieużywana od wielu lat. Większość sprzętów została wyniesiona.
Rozglądałam się z ciekawością. Zaprowadził nas do wielkiej sali o wysokim sklepieniu. Była naprawdę duża.  Ogromne lustro na jednej ze ścian i tarcze strzelnicze na drugiej. Drabina pięła się do samego sufitu, tam można było iść na linie bądź kołku, ewentualnie złapać się siatki przy suficie. Były liny asekuracyjne.
-Idealna.
Zrywam się do biegu, po chwili poczułam że moich pleców wyrastają olbrzymie skrzydła,a pióra kolejno się wysuwają, nadając im wielkość. Podskakuję ku górze i zaczynam nimi machać. Uniosłam się.
- Tak! - krzyczę z czystej radości.
 Podleciałam do sufitu i przed siebie na drugi koniec sali. Ogon za mną, niczym ster. Zawracam i nurkuję ku chłopakom. W ostatniej chwili stawiam się z poziomu w pion, hamując. Rin cofną się o dwa kroki,chyba myślał, że na nich wpadnę. Wyszczerzyłam się.
- Przy takiej ilości miejsca niknął ograniczenia. - stwierdził Dawid.
Ruszył przed siebie. Ogon żył własnym życiem, paznokcie się lekko wyostrzyły,uszy, kły pojawiły się również. W jego rękach z pyłu, piachu i czarnej mgły powstały czarne, pół, a może nawet metrowe ostrza z granatowym kamieniem na rękojeści. Prawa ręka pokryła się czarnymi tatuażami, od nadgarstka aż po skrzydło. Wyglądał niewątpliwie przerażająco. Roztaczał aurę niebezpieczeństwa i grozy. Odrzucił głowę do tyłu jak lew szukający zdobyczy
- Zobaczymy na co mnie stać. - powiedział Sebastian.
Zaczął iść ukosem na lewo od niego. Z jego pleców jak ze złocisto białej sieci, stworzyły się skrzydła i dodatkowo wysunęły się złocisto białe pióra. Oczy, zazwyczaj lewe mahoniowo-błękitne, a prawe zielono-złote (zaawansowana heterochronia) zaczęły błyszczeć lekkim srebrem. W dłoni pojawił się łuk, a w drugiej coś na wzór strzały. Cała lewa ręka pokryła się złotymi śladami, od kostek palców, aż po ramię gdzie chowała go koszulka, tak jak u Dawida.
- Jak już tak po bandzie, to proszę bardzo.
Odetchnęłam i podeszłam do nich. Przejechałam językiem po zębach. Kły się wysunęły, uszy stały się lekko szpiczaste. W lewej dłoni znalazły się trzy czarne ostrza do rzucania stworzone z mroku, w prawej zaś anielskie srebrne ostrza, również do rzucania. Pokazały się znaczenia jak u braci tylko czarno-złote.
- To się nazywa zmiana image! - zaśmiałam się.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz