wtorek, 8 grudnia 2015

1.2 Kim tak naprawdę jesteście?

Złożyłam ręce na krzyż, nie miałam zamiaru mu wyjawiać.
- Nie do końca wiadomo. Gdy my dostaliśmy dary, ona...
Westchnęłam. I tak nie potrafiliby tego wyjaśnić.
- Mieszaniec. Mam je obie. Część demona i część anioła.
Teraz coś błysnęło w jego zielonych oczach koloru płynu do rozmarzania szyb.
- W jaki sposób zostałaś pół aniołem będąc w pół demonem?
Wzruszyłam ramionami. Wiedziałam o czym myślał.
- Zastałam Dark Angel. Cieniem Anioła, pod postacią człowieka.
Bo niektórzy myślą już o Upadłych. Nie, mój darczyńca nie doprowadził do swojego upadku. O dziwo. Faktycznie musiał być postawiony idealnie w hierarchii nie za wysoko, ale i nie za nisko, skoro, dał Sebie i mi taką moc. A co do Dawida, pewnie któryś z Wielkich Demonów dla zabawy. Jeden z resztą stał przed nami. Skąd to wiem? Czuję. Potrafię to wyczuć. To demon. Wystarczy moment by wyczuć jego moc i przynależność. Nieważne jak bardzo chciałby to ukryć.
- Sądzę, że zajęcia zaczniecie od poniedziałku. Treningi jednak od jutra. Musicie nadrobić pierwszy semestr, bo nie będziecie wiedzieć, za co zabrać się w drugim.
Znów to porozumiewawcze spojrzenie i dodatkowo ten chytry uśmieszek między naszą trójcą.
- Z tym nie będzie problemu.
Rozumieliśmy się bez zbędnych słów przez więź między nami i idealnym znaniu swoich charakterów.
- Liceum...
Dawid pokręcił głową.
- O nie... liceum nie...
Sebastian nagle wybuchnął niekontrolowanym śmiechem.
- To nie jest śmieszne! - wybrałam stronę starszego brata.
Młodszy zgiął się w pół ze śmiechu,a Dawid patrzył na niego z udawaną urazą.
- Oj bo chyba, jednak wyślę cię do szkoły...
Bastian uniósł rękę w obronnym geście. Wytarł łezkę z kącika oka.
- Już nic nie mówię, nawet się nie odzywam.
Stanął prosto z rozbawioną miną. Spojrzałam po obecnych, niektórzy wydawali się nie rozumieć tej sytuacji.
- Żadno z nas nigdy nie chodziło do żadnej szkoły. Widzieliśmy ją tylko w filmach. - wyjaśniłam dobrodusznie.
Blondyn spojrzał na na mnie.
- Nie ma to jak serial "Szkoła". Ciekawe, czy tu też jest tyle debili?
- Tam jest pokazane co można robić gdy jest się debilem. - odparłam z uśmiechem.
Rin patrzył na nas zaskoczony. Pierwszy raz kiedy tu weszliśmy, odezwał się.
- Serio, nigdy się nie uczyliście?
- Nie - odparliśmy chór poważnym tonem.
- Szkoła chleba mi nie da. - dodałam.
Mephisto usiadł na swoim fotelu.
- Dlatego w czasie zajęć licealnych, będziecie nadrabiać tamte dla egzorcystów.
No problem. Oddelegował nas. Ba wręcz wygnał. Wypadłam z gabnetu. Poprawiłam plecak na ramieniu. Prowadzili bliźniacy, w sumie mało byli do siebie podobni. Już bardziej podobni byliśmy ja i Daw. Złote oczy, kruczoczarne włosy (moje z platynowo-białymi pasemkami), w pewnym sensie charaktery.
- Nie mogę się doczekać. - stwierdził najmłodszy. - Całe, życie w odosobnieniu. Wychowaliśmy sie sami, sami musieliśmy dawać sobie radę. Uczyliśmy się uciekać i walczyć. Nikt nam nie pomógł, a jednak udało nam się wyjść na w jakiejś tam części ludzi.
Przybiliśmy piątki.
- O ile można to tak nazwać. A na koniec wylądowaliśmy u egzorcystów. - parsknełam. - Chwila, które z nas stwierdziło, że są zagrożeniem?
Zapytałam marszcząc brwi.
- Nie wiem. Chyba wszyscy stwierdziliśmy, że należy trzymać się z dala. W akcie ostrożności.
Wzruszył ramionami. Ich zadaniem było zabijać demony. Nie wiedzieliśmy czy połówki też się wliczają. A rok temu nasz starszy brat niemal się w niego zmienił. Gdyby Bastian nie przestrzelił go światłem, nie wiem co by się stało. Budynek faktycznie wyglądał na opuszczony. Taki szary i smutny. Weszłam do akademika z chłopakami. Jezu! Dopiero teraz to do mnie dotarło. Jestem jedyną dziewczyną w tym towarzystwie!
- Tutaj jest jadalnia, do kuchni wstęp ma tylko Ukobach i Rin. Pokoje są na górze na pierwszymi drugim piętrze. Zaraz kolacja.
- W porządku.
Rozejrzałam się. Wszystko było takie szare i smutne. Moim znaniem było zbyt pusto. Poszliśmy na poszukiwania własnych pokoi. Wybraliśmy pod rząd trzy ostatnie na pierwszym piętrze. Kilka pokoi od Okumurów. Miałam dwa łóżka do wyboru. wybrałam to po prawej. Plecak,rzuciłam obok. Spojrzałam na zegarek 22.37 Dobra, rozpakuję się później. Wzięłam szybki prysznic i przebrałam się w coś luźniejszego. U mnie to były wygodne dresy 3/4 i t-shirt. Byłam zbyt głodna, aby czekać. Zeszłam z dół. I usiadłam przy stole, czekając na resztę. A podobno to kobiety najwolniej się ogarniają. Ja byłam tym pięknym wyjątkiem. Drgnęłam gdy zobaczyłam na blacie kuchennym jedzenie, którego wcześniej tam nie było. Pokręciłam głową. Mam zwidy. Po kilku minutach zobaczyłam jak moi bracia schodzą i siadają obok mnie. W chwilę za nimi zleciał Rin. Tak, zleciał to dobre słowo. Dopiero teraz mogłam się przyjrzeć współlokatorowi.
- O matko! Ty masz ogon? - nie byłam przestraszona, a raczej zaskoczona.
Rin zatrzymał się w pół kroku. Jego ogonek się lekko najeżył. Jeszcze te uszy... pewnie ma i kły. Zwróciłam się do brata.
- Ha ha, nie jesteś sam Dawid. - parsknęłam śmiechem.
Czarnowłosy spojrzał na Rina z uśmiechem.
- Kim tak naprawdę jesteście?
Brązowowłosy bliźniak odłączył właśnie do drugiego.
- Synami Szatana z ludzką kobietą. - odparł całkiem poważnie, patrząc na naszą reakcję. Stwierdził najwidoczniej, że nie ma sensu nas okłamywać.
Zamrugałam zaskoczona. Pierwszy odezwał się Sebi.
- No masz Izzy, a mówiłaś że to my mamy przesrane. - założył ręce za głowę.
- Oj no! Nie miałam do kogo przyrównać! Teraz mam.
Dawid parsknął.
- To po co my się głupio chowamy?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz